www.Rejtan.EU

Mam takie jedno wspomnienie, połowa marca 2020. W Polsce zapowiadają pierwszy "dwutygodniowy lockdown". Ma wejść w nocy z soboty na niedzielę. Ja ruszam w piątek w nocy z UK do Polski. Pociąg na kontynent miałem o 6 rano, później podróż przez Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. W Belgii i Holandii nie było opcji zatrzymać się na "obiad" (i zjeść go w lokalu, bo #РаnZаrаzек. Owszem, szybkodajnie wydawały "jedzenie", ale wyłącznie na wynos. W Niemczech próbując zatankować wieczorem auto, postanowiłem sobie coś do żarcia wziąć z przydrożnego "baru szybkiej obsługi na literę M". Zakładam komin, wchodzę do środka, a tam totalna impreza. Ludzi jak na otwarciu parasola, więcej jak po darmowe wiadra w Castoramie.
Ani KrokuDziś kraje prześcigają się we wprowadzaniu i uprzykrzeń. Fakt, gdy jestem w pracy i muszę w .de/.nl załatwić papiery - zakładam namordnik. W .uk i w .pl ratuje się smyczą z wyłączeniem. Tak, w kraju tysiąca absurdów wystarczy mała karteczka z informacją, że z różnych przyczyn jesteś wyłączony spod rozporządzenia. I nikt, włącznie z Policjantem nie ma prawa Cię zapytać, dlaczego tak jest. Żadnych zaświadczeń od lekarza, segregatorów z opiniami od medyków, żeby legitymować się nimi u Pani Krysi z warzywniaka, czy klozetowej Babci, która akurat będzie miała taki kaprys, że bez świadectwa i/lub namordnika nie zostawisz w porcelanie krecika.
 
Po co to mówię? Od początku było wiadome, że nie można wygrać z tym, co nie jest widoczne. Nie wygrasz ze słońcem, wiatrem czy wirusем. Gdy człowiek próbuje "walczyć ze smogiem" rosną ceny chleba. Ot, taki "paradoks" XXI wieku.
 
Kiedyś, w starożytnych Chinach płacono medykom za to, gdy ludzie byli zdrowi. I to było dobre rozwiązanie. Nie mam nic przeciwko współczesnej medycynie i firmom farmaceutycznym. Ale, jeżeli w ciągu kwartału da się opracować medykament na "#РаnZаrаzка", to dlaczego nie mamy leku na otyłość, glejaka czy stwardnienie rozsiane? Brzmi absurdalnie? To cofnijmy się w czasie.
 
  • Jesień 2019 - w Chinach chłop zjada latającą mysz. W Wuhan pojawia się "nowy wariant SARS". Cały świat staje na krawędzi Paniki. Ale nikt nie mówi o zamknięciu całej prowincji i przeprowadzenia tam kwarantanny. Bo przecież "to jest nie do pomyślenia, żeby zamykać ludzi w domach".
  • Grudzień 2019 - wirus z małej prowincji Hubei (185.900 km2 i ~60 milionów ludzi) rozprzestrzenia się na całe Chiny oraz pojawia się poza granicami. Media bombardują nas "obrazkami z centrum epidemii", ludzi w szpitalach pod kroplówkami oraz "ekspresową" budową tymczasowego szpitala. Jednak, cały czas, bez żadnych problemów funkcjonuje transport lotniczy relacji Chiny - reszta świata.
  • I kwartał 2020 - pojawiają się pierwsze przypadki w Europie. Nadal można podróżować po świecie, choć niektóre kraje wprowadzają "kwarantanny dla wszystkich". Służba zdrowia działa jak wcześniej, choć pojawiają się pytania: "Czy był Pan/Pani w ciągu ostatnich 2 tygodni w Chinach". Na początku marca 2020 mamy pierwszy przypadek w Polsce - człowiek który wcześniej bawił się w Niemczech, ale gdy przyjrzeć się jego historii staje się niespójna na różnych etapach opowieści. Pierwsza "twarda narodowa kwarantanna" czyli "Bądź Patriotą, Pij Harnasia i oglądaj Netflix".
  • II/III kwartał 2020 - zaczyna się "ogólnoświatowa walka z Covid-19". W maju w Polsce mają się odbyć wybory prezydenckie, jednak nie odbywają się w terminie. Przełożone na koniec czerwca. W międzyczasie Minister Zdrowia i Premier Rządu RP oznajmiają, że "wygraliśmy z koronawirusem".
  • IV kwartał 2020 - wracamy do "nowej normalności" a informacje o aktualnych obostrzeniach należy czerpać z prywatnych twitterów polityków. W Europie obowiązuje już system testów aby się przemieszczać, w mediach pojawia się informacja, że gdy będzie szczepionka na wirusa z Chin, będziemy bezpieczni. Tak przynajmniej głoszą ulotki firm farmaceutycznych. Ludzi na oddziałach leczy się osoczem ozdrowieńców, które zawiera naturalne przeciwciała.
  • I kwartał 2021 - pojawia się szczepionka. Do punktów szczepień masowo zgłaszają się celebryci, politycy i cwaniaczkowie wszystkich szczebli, aby dostać swoją dawkę poza kolejnością. Wybuchają skandale i skandaliki. Narracja jest taka: "Musisz przyjąć dwie dawki, żeby być bezpiecznym i nie zarażać". Osocze ozdrowieńców nagle okazuje się mało atrakcyjnym, musisz się zaczepić aby być zdrowym".
  • II/III kwartał 2021 - nagle okazuje się, że ludzie zgłaszają NOPy oraz coraz więcej osób "po finalnej dawce preparatu" łapie wirusa, ale chorobę przechodzi "łagodniej". Pojawiają się pierwsze doniesienia o zgonach "w niewyjaśnionych okolicznościach". Pierwsze osoby mogą pochwalić się swoim covidowym certyfikatem. Nadal jednak ludzie noszą maski, żeby "chronić siebie i innych". Australia ogłasza, że jest jedynym kontynentem na którym nie ma wirusa. Anglia uruchamia obozy dla tych, którzy wrócą z krajów "podwyższonego ryzyka".
  • IV kwartał 2021 - powstaje ponury dowcip: "co łączy antyszczepionkowca od tego, który przyjął 2 dawki szczepionki? Obydwaj nie będą nigdy w pełni zaszczepieni". Pojawia się "zalecenie/konieczność" przyjęcia trzeciej dawki "przypominającej" tzw. "boostera". Tłum ludzi ustawia się w kolejce do punktów szczepień, głównie po to, aby przedłużyć ważność certyfikatu szczepień na kolejne pół roku. W internecie aż roi się od kompilacji zdjęć ludzi, którzy z  chwalili się świstkiem papieru od producenta preparatu (zdjęcie #1 w kompilacji) oraz zdjęcie nekrologu. Australia uruchamia obozy dla tych, którzy pozytywnie przejdą test.
  • I kwartał 2022 - powoli pojawia się narracja, jakoby walka z Covidem została już zakończona i następne fale traktować jako sezonową grypę. Pojawiają się zarówno w branżowej prasie medycznej jak i w przestrzeni medialnej artykuły sugerujące, że osoby które przyjęły szczepionkę mają upośledzony układ odpornościowy. Niektóre kraje zapowiadają, że zdejmą restrykcje. Tymczasem w Australii radośnie działają obozy a w Austrii powstaje przepis mówiący o tym, że chodzenie w masce obowiązkowe jest także w domu.

A wracając do tych medyków i płacenia im za to, aby ludzie byli zdrowi. Czy pamiętacie Państwo artykuły w stylu: "Strajk w szpitalu w X", w którego treści czytamy, że dany szpital przestał pełnić funkcję szpitala specjalizującego się w leczeniu Sars-Cov2, a co za tym idzie personelowi "odebrano" płynące z tego tytułu dodatki? Albo artykuł: "Lekarz w Y zarobił w zeszłym roku ponad milion złotych".

Tak, jak pisałem wcześniej. Po wypowiedzi premiera UK w marcu 2020 odnośnie "sposobu walki z pandemią C19 w UK" (nie będziemy robić nic, ludzie muszą nabyć naturalną odporność) prysnąłem do Polski. Jednak widząc, że narracja z wczoraj nijak się ma do praktyki jaką znałem wcześniej oraz do zwykłego zdrowego rozsądku postanowiłem dalej nie uczestniczyć w tej farsie. W II kwartale 2020 radośnie jeździłem po drogach Włoch, narracja którą słyszałem w mediach kłóciła się z tym co widziałem na własne oczy.

Zakończę jeszcze jednym humorem "z epoki". Mały Icek pyta Rebe: "Rebe, kiedy skończy się ta pandemia", na to stary Rebe mówi: "Icek, ty mnie posłuchaj. Poważni ludzie zainwestowali w nią poważne pieniądze. Jak zarobią odpowiednio dużo, to i pandemia się skończy". Tyle, że nie wiemy, czy chodziło wyłącznie o sprzedaż szczepionek, czy teraz ci, którzy dali się namówić lub zastraszyć (np. pod groźbą szantażu utraty pracy) na przyjęcie "małej dawki miłości" z obniżoną odpornością nie zostaną teraz klientami BigPharmy do końca swojego życia. Bo przy takiej tresurze, będą szli posłusznie do punktów szczepień w przyszłości po kolejne "boostery".

I gdyby (nawiązując do ostatniej rezygnacji w Radzie Mędrców) chodziło wyłącznie o dobro Polaków (a w szerszym aspekcie: Ludzkości) po zbadaniu wszystkich "nagłych zgonów" osób zaszczepionych, dalszy program szczepień powinien zostać wstrzymany do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, a nie rozszerzany na dzieci. Zresztą, zachęcam się do zapoznania z tym tekstem: [link]