www.Rejtan.EU

Kwestia samorządowa była ważnym elementem programu obozu narodowego. Wynikała ona z przekonania, iż nadrzędną dewizą polskiej polityki wewnętrznej, powinno być minimalizowanie przymusu państwowego z równoczesnym rozbudowywaniem aktywności obywatelskiej. Jednak realne przesłanki jakimi były duże skupiska mniejszości narodowych na niektórych obszarach kraju rewidowały nieco to stanowisko. W środowiskach narodowych nie było jednolitej i sztywnej doktryny samorządowej.

Na łamach prasy w okresie pomajowym kontynuowana była tocząca się od lat dyskusja na temat roli, kształtu i ustroju samorządu terytorialnego. Przeważała opinia, iż samorząd ma być podstawą zorganizowania narodu, a jego rolę podkreślano w wyniku recepcji zasady pomocniczości. Przekazanie większej władzy społeczności lokalnej miało zdaniem narodowców zaktywizowanie obywateli jak również upowszechnienie istoty władzy. W uchwalonym w 1928 roku programie Stronnictwa Narodowego czytamy, iż „samorząd, wciągając szerokie koła ludności do pozytywnej pracy państwowej, jest szkołą wychowania obywatelskiego. Instytucje samorządowe nie mogą służyć do walki z państwem. Winny one spełniać część zadań administracji państwowej w dziedzinie społecznej, gospodarczej i kulturalnej”. Narodowcy opowiadali się za likwidacją lub sprzedażą w prywatne ręce nierentownych deficytowych przedsiębiorstw państwowych i samorządowych, wychodzili oni z rynkowego założenia, iż państwo/samorząd nie powinno sztucznie podtrzymywać niezdrowych gospodarczo zakładów pracy.

W latach trzydziestych piłsudczykowskie rządy przeprowadziły reformę ustroju samorządu w celu ograniczenia jego kompetencji. Sekretarz Stronnictwa Narodowego - Karol Wierczak uznał, iż rząd robi wszystko aby samorząd przestał być szkoła życia obywatelskiego, zaproponował aby z tytułu ustawy w słowie „samorząd” wyrzucić literę „o” tak aby pozostało „sam rząd” co jego zdaniem miało symbolizować przesłanie i filozofie twórców nowej ustawy. Niepokój narodowych demokratów budziły rygorystyczne zapisy umożliwiające administracji państwowej niemal nieograniczoną ingerencje w sprawy jednostek samorządowych wraz z możliwością odwołania organów tych jednostek. Na łamach „Myśli Narodowej” jeden z publicystów napisał „Sanacja weszła w nowa fazę. Skończył się rozmach rewolucyjnym znany pod nazwą »radosnej twórczości«. Obecny »wyścig pracy« ustawodawczej zmierza do okopania się na zdobytych pozycjach. Takie podejście władzy do kwestii samorządowej oraz innych przejawów łamania swobód obywatelskich zdaniem Stanisława Głąbińskiego wynikał z tego, iż elitę sanacji stanowili legioniści oraz kombatanci innych formacji wojskowych. Ludzie ci byli nie posiadali kompetencji do sprawowania władzy, stąd „weszło w życie lekceważenie i poniewieranie prawa”. Taki stan rzeczy spowodował iż państwo polskie przestało być „związkiem opierającym się na organizacji woli celowej”. Niechęć narodowców do nowej ustawy wynikał z obawy przed wszechpotężną biurokracją. Uznawali oni, iż aparat urzędniczy krępuje i niszczy swobody obywatelskie, i dlatego w kompetencji administracji powinny być zachowane tylko te funkcje państwa, których prywatne, oddolne obywatelskie formy organizacyjne nie są w stanie zrealizować. W podobnym duchu swoje stanowisko opublikowane na łamach „Głosu Lubelskiego” zajął klub radnych rozwiązanej rady miasta Lublin. Rajcy lubelscy zarzucili, iż projekt nadawał zbyt duże kompetencje władzy państwowej w ingerowanie w sprawy samorządu oraz funkcjonowania zakładów i przedsiębiorstw municypalnych.

Podczas kampanii wyborczej do Rady Miasta Lublin w 1929 r. narodowcy główną uwagę skierowano na kwestie rozwoju gospodarczego miasta, wprowadzenie oszczędnościowej gospodarki poprzez redukcje etatów w administracji oraz racjonalizację w zarządzaniu przedsiębiorstw komunalnych. Kolejnym punktem programu było uwolnienie swobody gospodarczej przedsiębiorstw prywatnych, które były krępowane przez etatyzacje życia publicznego. Narodowcy stawiali także na roboty publiczne, budowę linii komunikacyjnych, brukowanie ulic i chodników, oświetlenie, poprawę stanu sanitarnego przedmieść. Nie kryli się także, iż ich troską w dobie zdominowania handlu i rzemiosła przez ludność żydowska był rozwój i opieka nad przedsiębiorstwami chrześcijańskim.

W 1934 r. lubelscy narodowcy do kolejnych wyborów samorządowych szli z hasłami wprowadzenia zasad gospodarki oszczędnościowej w samorządzie miejskim, poprzez uwolnienie jej z zależnych politycznie „rąk nieprodukcyjnej administracji” i przekazanie władzy w „ręce żywiołu społecznego, wyłonionego spośród niezależnych obywateli miasta”. Kolejnym hasłem wyborczym było „Polska dla Polaków” co tłumaczono „tylko taki samorząd, w którem rządzić będą Polacy, daje gwarancję wzmocnienie siły żywiołu polskiego”.
W ostatnich przed wybuchem wojny światowej wyborach samorządowych hasłem kapani Stronnictwa Narodowego w Lublinie było „Przez narodowy samorząd do narodowej Polski” co miało oznaczać iż jednostki samorządu terytorialnego winny opierać się na zasadach chrześcijańskich i narodowych. Ustępującym, sanacyjnym władzom miasta zarzucali rozrost administracji i podatków lokalnych, nieadekwatne wysokie ceny mediów jak gaz, woda i elektryczność oraz nie poradzenie sobie z problemem zaniedbanego przedmieścia.

Ile analogi z lat trzydziestych minionego wieku jest aktualnych dziś w 2014 r? Narodowcy od dziesięcioleci głoszą niezmienne pryncypia programowe, jednym z nich jest prowadzenie oszczędnej gospodarki miejskiej, realizacja inwestycji przynoszących miejsce pracy a nie marnotrawienie środków publicznych na rozrywki dla władzy. Wciąż aktualnym postulatem jest likwidacja zbędnych i nie rentownych spółek miejskich. Obecnie takim podmiotem jest Miejska Korporacja Komunikacyjna, która musi zostać rozwiązana, a część jej dzisiejszych kompetencji winno wrócić do małych i średnich przedsiębiorców, do rodzinnych zakładów pracy, które są przez władze miasta dyskryminowane ponieważ na siłę próbują ratować rentowność MKK.

Tekst pochodzi z fanpage'a Rafała Dobrowolskiego, kandydata Ruchu Narodowego do Rady Miasta