www.Rejtan.EU

Koniec tygodnia jest dobrym czasem nie tylko na podsumowanie, ale i na refleksję. Kampania Prezydencka już ruszyła pełną parą. W mediach głównego nurtu eksponowani są kandydaci płynący z prądem, niezmiennie od wielu lat, lub też - ich poplecznicy. Jednak widać kilku kandydatów próbujących płynąć pod prąd. A ja postanowiłem uruchomić na tej stronie miejsce na swoje przemyślenia - czyli "odpalić blogaska".

Wiele lat temu, gdy tylko przyglądałem się biernie temu, co się dzieje w polityce, siedząc na swoim fotelu i oglądając telewizję - próbowałem wyrobić sobie zdanie. Do tego stopnia, że w pewnym czasie kupowałem tygodniki redagowane przez Leszka Bubla i Jerzego Urbana. Powiedzmy, że miałem jakieś tam wyrobione zdanie na różne kwestie. I - wbrew temu co niektórym może przyjść do głowy - to nie Naczelny Tygodnika "Tylko Polska" jest moim mentorem. Bo chyba takowego nie miałem i nie mam.

Widząc sekciarstwo zarówno po prawej jak i po lewej stronie sceny politycznej zastanawiałem się, gdzie dla tych (już wtedy świadomie nazywanych tak) głąbów z Wiejskiej jest interes takiego maluczkiego jak ja. Przeciętnego, szarego Polaka, pracującego od świtu do nocy za marne kilkaset euro miesięcznie. Denerwowało mnie, że ktoś mówi o jakiejś mitycznej średniej krajowej, a na przelewie bankowym pojawia się dwa, trzy razy mniej pieniędzy.

W międzyczasie poznawałem różne środowiska będące na prawo od ówczesnych AWS-ów, LPR-ów, czy później PiS-ów. Tak zwana skrajna prawica, mityczni skinheadzi, "lejący w mordę" wszystkich wyglądających inaczej. A ja kurde miałem długie włosy! Więc pewnie przy najbliższej okazji - dostanę po uszach. I tutaj nastąpiło moje pierwsze zaskoczenie. Owi "niedobrzy, ogoleni" wcale nie zamawiają na raz pięciu piw a - co najlepsze - można z nimi porozmawiać na dowolny temat. I podczas jednej z takich rozmów, gdy awangardą narodową byli chłopcy od Ministra Edukacji - gdzieś w zacisznej knajpce Starego Miasta w grupie przyjaciół pada zdanie: "to wcześniej czy później upadnie, my musimy działać w imię Idei, każdy na swoim poletku".

I tak też się przez najbliższą dekadę z lekkim haczkiem działo. Zresztą, Lublin miał zawszę tendencję chadzania własnymi ścieżkami. Koledzy działali na swoich polach, ja - jako organista - na swoim. Gdy potrzebna była mi pomoc zaufanych ludzi - wiedziałem do kogo mam się zwrócić. W drugą stronę też tak działało.

Aż przyszedł okres w którym moi towarzysze z "Narodowej Konspiracji" przystąpili do działania na szerszą skalę - już jako członkowie czy sympatycy organizacji jednoznacznie kojarzących się z Ideą Wielkiej Polski. Było już łatwiej działać, ponieważ młode pokolenie - nauczone zdobywać informację z innych źródeł niż słowo drukowane i telewizja - widziało fałsz i obłudę jaka tam jest sprzedawana. I dlatego takie poparcie wśród młodych mają Obóz Narodowo-Radykalny i odnowiona Młodzież Wszechpolska jedne z filarów oddolnie utworzonego Ruchu Narodowego - jeszcze nie partii politycznej, ale działającej sprawniej niż wiele z nich.

Dlatego, mamy pewność, że w naszych szeregach nie znajdą się karierowicze i osoby posiadające podwójne tożsamości. Czas weryfikuje wszystkich i nikt mi nie powie, że przez dekadę wspólnych działań nie da się namierzyć chociażby konfidenta. Jeżeli teraz bym stwierdził, że są tu jedynie ludzie oddani sprawie naszej Ojczyzny - to pewnie bym skłamał. Znam wśród członków partii z orłem w logotypie ludzi oddanych bardziej, jednak nie mają oni prawa wypłynąć na szeroką wodę. Działacze lokalni PiSu robią często dobrą robotę na poziomie samorządowym. I chwała im za to. Jednak, należy pamiętać, że stanowią oni zdrową część chorej ryby. I jeżeli się z tego bagna nie wyrwą - choroba również opanuje i ich. Jednak, tylko wśród członków Ruchu Narodowego spotkacie ludzi, którzy bez oporu i wstydu mówią o swoim przywiązaniu do wartości chrześcijańskich, Kościoła Katolickiego (co widać chociażby podczas Mszy Wszechczasów) czy pielęgnowaniu dobrych tradycji Polskiego Oręża.