www.Rejtan.EU

Ponad tydzień upłynął od ostatniego wpisu. Ale i wiele się działo. Na moje barki weszła organizacja kilkunastu spotkań z Wyborcami plus organizacja debat. Wspaniale spisują się ludzie w terenie, nie mam najmniejszego problemu w koordynacji wszystkiego. Ale, polityka - polityką. Ważniejsze sprawy nurtują moją nieczesaną od tygodnia głowę.

Teoretycznie jako jedyni mówimy to co chcemy zrobić i zrobimy. Jako jedyni nie trujemy o torebkach, nartach, nie stosowaliśmy w działalności politycznej skandalu. A do ludzi jakoś to nie przemawia. Co więcej - niestety Polacy stali się narodem wierzącym bardziej czarodziejom ze szklanego ekranu niż własnemu rozsądkowi.

Być może spowodowane jest to tym, że lubimy zawsze wygrywać, nasze na wierzchu. Daliśmy się zmanipulować i nie patrzymy się na program, a na otoczkę. Fakt, kupujemy oczami, ale na litość Boską, nie bądźmy cały czas jakimiś pieprzonymi konsumentami. Wybór Głowy Państwa to nie zakupy supermarkecie. To przez pryzmat tego człowieka będzie postrzegany nasz kraj przez następne 5 lat. To słowa tego człowieka będą decydowały o tym, czy nasi rolnicy będą gdzie mieli sprzedać płody rolne. To - wreszcie - od niego zależy czy ustawy niekorzystne dla Obywateli będą podpisywane.

Mamy rok 2015. W Polsce będą podwójne wybory. Do Sejmu (jesień 2015) oraz wybory Prezydenta RP (10 maj 2015). To od nich zależy rozwój albo dalsza degradacja Polski, jako kraju.

I - tu muszę powiedzieć dobitnie - nie wierzę już partiom na P. Zarówno PiS jak i PO (o PSL'u nie wspominając nawet) zawiodły swoich wyborców. I nie piszę dlatego, że jestem osobą związaną z konkurencją polityczną. O dokonaniach Platformy wiedzą wszyscy. Natomiast szkodliwe działanie PiSu jest trudniejsze do wychwycenia. Prof. Anna Raźny pisze:

Partia ta świadomie pozbawiła Polaków możliwości nowelizacji konstytucji we 2007 roku. Teza ta jest tym bardziej uzasadniona, gdyż jednocześnie rząd PiS od początku popierał Traktat Lizboński i na konferencji międzyrządowej UE prezentował wówczas w imieniu Polski pełną akceptację jego tekstu. Zgadzał się z brakiem odwołania do Boga w preambule i odrzuceniem dziedzictwa chrześcijańskiego w budowie nowej, ateistycznej Unii. Zgadzał się na to, ze chrześcijaństwo i jego wyznawcy oraz jego symbole – nade wszystko krzyż – nie będą chronione w sytuacji, gdy ochronie podlegać będą wszystkie mniejszości – a więc także ich kultura oraz głoszone przez nie różne ideologie, np. gender. [źródło]

Pani Profesor również trafnie zauważa, że:

Historycznego bowiem już znaczenia nabrały jej działania w okresie V kadencji sejmu, gdy miała ona pełnię władzy – nie tylko w parlamencie, ale również w Belwederze – i w następnych kadencjach. Świadectwem tych działań było głosowanie przytłaczającej ilości członków PiS przeciwko życiu, gdy z inicjatywy LPR podjęto w sejmie nowelizację konstytucji w celu umieszczenia w niej zapisu o ochronie życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Wstrzymało się wówczas lub nie głosowało 94 posłów PiS (109 posłów PO) z władzami partii na czele. Inicjatywę poparł w całości jedynie klub LPR. Władze PiS przyrzekały wprawdzie powrót do tej inicjatywy, ale jednocześnie robiły wszystko – m.in. wykorzystując służby specjalne do prowokowania afer – aby koalicja z LPR i Samoobroną jak najszybciej się rozpadła, co musiało spowodować samorozwiązanie sejmu i przyspieszone wybory. W przeprowadzeniu tej akcji PiS uzyskał całkowite poparcie głównych partii opozycyjnych – PO i SLD. Rozwiązując sejm, PiS zaprzepaścił bezpowrotnie ideę konstytucyjnej ochrony życia w Polsce. [źródło]

Czy zatem, skoro osoby te nie dołożyły należytych starań aby wypełnić obowiązki jako rzekomo gorliwi Katolicy, dopuścili oni grzech zaniedbania. A ponieważ skutkiem tego grzechu są wykonywane następnie (w majestacie prawa) aborcje, podpadają oni pod karę ekskomuniki, czyli wyłączenia ze wspólnoty Kościoła Katolickiego.

O aborcji kanon 1398 mówi: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa". Z przepisu tego wynika w pierwszym rzędzie, że dotyczy on tylko i wyłącznie sprawy (sprawców) konkretnej aborcji – tylko o nich da się bowiem powiedzieć, że „powodują przerwanie ciąży" i tylko w odniesieniu do konkretnej aborcji można mówić o „zaistnieniu skutku".

Nie zmienia to jednak faktu, iż są parlamentarzyści deklarujący się jako katolicy, którzy głosują przeciw życiu, nie czyniąc jakichkolwiek starań, by wprowadzić ustawy chroniące życie, przeciwnie – popierają rozwiązania obniżające lub likwidujące ochronę życia. Taka postawa jest w oczywisty sposób sprzeczna z deklarowaną wiarą. I choć współczesny Kościół nie podciąga ich pod karę ekskomuniki (a przynajmniej wielu prawników kościelnych broni takich polityków), popadają oni w infamię. Choć jak dokładnie się przyjrzeć przepisom:

Ekskomunika obejmuje jednak nie tylko bezpośrednich wykonawców aborcji (lekarza, kobietę), ale też współsprawców, bez których do aborcji by nie doszło. To z kolei wynika z kanonu 1329 § 1, który mówi: „Karze wiążącej mocą samego prawa dołączonej do przestępstwa podlegają wspólnicy nie wymienieni w ustawie lub nakazie, jeśli bez ich udziału przestępstwo nie byłoby dokonane". Znów jednak możemy mówić o osobach zaangażowanych w konkretną aborcję – tylko bowiem takie osoby można określić mianem wspólników. Wspólnicy – co wynika ze znaczenia tego słowa – znają się i działają razem.

Zatem, można w prosty sposób wysnuć tezę, że głosowanie w nadchodzących wyborach na skompromitowanych i okrytych hańbą polityków partii zaczynających się na literę "P" jest świadome wyrażenie współudziału w tym niecnym procederze, zwanym przez współczesnych "zabiegiem aborcji", a przez nas Narodowców - zabójstwem. Czy zatem, świadomy (bądź nieświadomy) wyborca PiS zaciąga na siebie grzech ciężki. I z takiego zachowania powinien się taki człowiek szczerze wyspowiadać.

Natomiast politykom partii na literę P, którzy deklarują się jako "praktykujący Katolicy" chciałbym przypomnieć, że:

Ekskomunikowanemu zabrania się:

1) jakiegokolwiek udziału posługiwania w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub w jakichkolwiek innych obrzędach kultu;
2) sprawować sakramenty i sakramentalia oraz przyjmować sakramenty;
3) sprawować kościelne urzędy lub posługi albo jakiekolwiek inne zadania, bądź wykonywać akty rządzenia (kanon 1331 § 1)".